Co jest potrzebne, by się stać miliarderem?
“Ci, którzy jako pierwsi dostrzegą nowe trendy, zaryzykują wejście w nieznane, lecz obiecujące pole aktywności, często zostają miliarderami.” (Focus)
Artykuł dotyczył Johna Rockellfelera i jego sukcesowi. Możemy się spierać, czy to był sukces, którego pragniemy, czy nie, ale można powiedzieć o nim jedno. Miał wizję, cel, strategię - i się ich trzymał. To najbardziej wartościowe zdanie z tego artykułu: “[...] pierwsi dostrzegają nowe trendy [...]“.
Bill Gates stał się bogaty, bo wiedział, że w przyszłości komputer będzie stał w każdym domu. Nikt inny mu nie wierzył. I udało się! Wyczuł nowy trend i wbił się na rynek… którego jeszcze nie było.
Jeszcze do naszego petro-potentata: John miał zdolności zwalczania konkurencji i zagarniania rynku dla siebie. Tworzył monopol, zatrudniał więcej osób. Ale niestety - mali przedsiębiorcy wykończyli go nerwowo. Bał się wychodzić na ulicę, podobno spał trzymając rewolwer.
Wielka nienawiść dużej części społeczeństwa praktycznie za to, że “miał więcej od innych” nie dawała mu spokoju. Darował ogromną część dochodu, zarówno swojego jak i firmy, na cele charytatywne (liczy się te $ w miliardach). Jednak właściwie do końca życia nie mógł spać spokojnie…
Czy chcemy takiego życia? Czy sukces musi się wiązać z zazdrością i zawiścią innych? CO o tym myślicie?
Tagi: miliarder, milioner, milionerzy, Rockefeller


kwiecień 23rd, 2008 at 6:10 przed południem
“Wielka nienawiść dużej części społeczeństwa praktycznie za to, że “miał więcej od innych” nie dawała mu spokoju.”
Zawsze jest dobrze pomarudzić i przyczepić się do kogoś, kto odniósł sukces. W ten sposób sami usprawiedliwiamy swoje porażki.
Kiedy Kolumb miał wypłynąć w swoją pierwszą podróż dookoła świata w celu znalezienia drogi do Indii (ostatecznie odkrył Amerykę), to wiele osób twierdziło, że Mu się nie uda, że jest to niemożliwe. Gdy wrócił te same osoby twierdziły, że nie zrobił nic szczególnego. Kolumb poprosił wtedy o jajko i zapytał się obecnych, kto potrafi postawić jajko na stole. Nikomu się nie udało mimo wielu prób. Wtedy Kolumb wbij jajko w stół, tak, że fragment jajka sie rozbił, ale jajko stało na stole prosto. Jeden z przeciwników Kolumba zawołał wtedy
- “Tak to i ja potrafię”.
- To czemuś nie tego nie zrobił?” - odparł Kolumb.
Czyjś sukces boli.
Pytanie - przejmować się odczuciami innych ludzi czy robić swoje?
lipiec 16th, 2008 at 2:01 po południu
Odniesienie sukcesu w sferze materialnej wiaze sie z duza odpowiedzialnoscia . Ja widze to w ten sposob : aby osiagnac sukces nie mozemy sie poddawac wplywom tych ktorzy mowia nam ze sie nam nie- uda ,nawet jesli to nasza rodzina przyjaciele , a gdy juz dotrzemy na szczyt musimy nie zapomniec o tych ktorzy pozostali wtyle za nami .
lipiec 18th, 2008 at 10:23 przed południem
Witam,
wydaje mi się, że po prostu robić swoje, jestem o tym wręcz przekonany. Nie wyobrażam sobie siedzenia w miejscu i patrzenia, jak inni osiągają sukcesy a ja siedzę z założonymi rękami i mówię taaak jemu się udało bo coś tam…Myślę, że należy dążyć do sukcesu, przy tym pomagać innym go osiągnąć, edukować, wspierać. Przez to zniknie w pewnej mierze taka nieświadomość, z której, moimzdaniem bierze się takie zachowanie jak w przypowiastce o Kolumbie. Pozdrawiam.
sierpień 5th, 2008 at 9:30 po południu
Zawistnicy są jak widać na całym świecie. Nie mniej lepiej patrzeć na Klumba wizjonera, niż na małego zazdrośnika. Od Kolumba można się chociaż czegoś nauczyć.
Przykład z jajkiem jest genialny, cała sztuka , to umiec zobaczyć. Choć czytamy do znudzenia o “wizjach firm”, do wizjonerstwa im daleko, a nawet trudno sie doszukac marzenia.
Wygrywaja więc marzyciele, ludzie wielkich lotów. Warto o nich czytać, bo są dobrym drogowskazem, jak patrzec bez klapek na oczach, jak wyzwolić sie ze stereotypwego myślenia.Wówczas czyjs sukce nie bli, a stanowic moze cenna inspiracje.
sierpień 17th, 2008 at 7:29 przed południem
fajnie jest mieć własną wizję i dostrzegać nowe możliwości robiąc na tym kasę, ale jeszcze chyba jest ważniejsze, że jeśli się samemu tego nie posiada to nie zazdrościć innym i dostrzegąć ich wysiłki, a nie tylko rezultaty, bo jak mówi stare przysłowie “bez pracy nie ma kołaczy”, bo oprócz wizji jeszcze ciężko trzeba pracować, żeby ją zrealizować
październik 21st, 2008 at 3:27 po południu
Bezwzględnie należy poszukiwać okazji choćby po to, aby jak to się mówi, “zrobić dobry interes”. Nikt przecież absolutnie nic nie zrobi jak będzie tylko wyszukiwał okazji, aby komuś wbić przysłowiowy nóż w plecy. O wyszukiwaniu okazji i parę innych rzeczach piszę na swoim blogu ( http://www.jarekciesielski.wordpress.com ) i wyciągam ciekawe wnioski przynajmniej z wpływających do mnie maili, a komentarzu ani widu, ani słychu. Kto więc publicznie komentuje, a kto wysyła maila?
październik 28th, 2008 at 11:47 po południu
Na ten temat powstało już trochę książek i teorii i każda nowa teoria jest powtórzeniem poprzednich. Jest to odpowiedź na pytanie “jak odnieść sukces finansowy”. Myślę, że stać na to każdego, jest tylko kwestia ceny, którą możemy ponieść aby być miliarderami - poświęcenie spraw rodziny, wiary, moralności i innych ważnych rzeczy. Pytanie, czy nie wystarczy nam być po prostu ludźmi niezależnymi finansowo - po co od razu miliarderami…
listopad 14th, 2008 at 11:41 przed południem
Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie zawistny i nie będzie życzył sukcesów. Moim zdaniem kluczową kwestią jest sposób radzenia sobie z takimi ludźmi. Zbytnie branie do siebie ich uwag nie prowadzi do niczego dobrego, po prostu należy zaakceptować rzeczywistość, dalej robić swoje i otaczać się wartościowymi znajomymi.